czwartek, 17 marca 2016

Zostań bohaterem w swoim garażu

Zostań bohaterem w swoim garażu. Poradnik, jak naprawiać i dbać o auto. Blog Motodrama.

Dwudziesty pierwszy wiek w motoryzacji to, obok rozwoju hybryd, epoka bezobsługowości. Jeździmy samochodami, które są coraz bardziej skomplikowanymi maszynami, a nawet pokuszę się o stwierdzenie, że robotami, bo więcej w nich elektroniki i automatyki niż rozwiązań stricte mechanicznych. Ten trend ma oczywiście przełożenie na sposób, w jaki użytkujemy nasze auta i jak się z nimi obchodzimy. Co zmieniło się na przestrzeni lat w kwestii eksploatacji samochodów i jak to wpływa na kulturę motoryzacyjną?

W jednym z ostatnich artykułów podzieliłem się z Wami historią pewnego człowieka, który przez ćwierć wieku jeździł jednym samochodem - poczciwym Oplem Kadettem. Długowieczność swojego Opla i zachowanie go w nienagannym stanie mechanicznym i blacharskim zawdzięczał tylko sam sobie, a konkretnie regularnym serwisom, smarowaniu ruchomych elementów, wymianom płynów częściej niż to przewiduje producent i przede wszystkim - ogólnej wiedzy technicznej i zainteresowaniu tematem. Wyobrażacie sobie teraz kupić pięcioletni samochód i jeździć nim do 2040 roku? Abstrahując od tego, że praktycznie niemożliwe byłoby znalezienie jednostki, która by tyle wytrzymała.

W obecnych czasach, kiedy auto stało się "dobrem szybkozbywalnym" (oczywiście nie w dosłownym tego słowa znaczeniu), kiedy samochody wymieniamy średnio co 3 lata na nowszy model, bo starzeją się one raczej mentalnie niż faktycznie jako maszyna czy sprzęt, mało jest zapaleńców-automobilistów, którzy na temat swojego auta WIEDZĄ WSZYSTKO.

czwartek, 3 marca 2016

Jak być dobrym kierowcą ciężarówki?

Jak być dobrym kierowcą ciężarówki? Blog Motodrama.

Praca zawodowego drivera na pewno nie jest lekka, choć bywa przyjemna. Zawód kierowcy ciężarówki wiąże się z dużą odpowiedzialnością i koniecznością posiadania (i rozwijania) odpowiednich umiejętności. W dzisiejszym artykule na blogu Motodrama wyjaśnię, w jaki sposób zawodowi kierowcy mogą i powinni starać się coraz lepszymi w swoim fachu, oraz jak właściciele firm transportowych powinni im w tym pomagać. 

W swojej karierze zawodowej w branży motoryzacyjnej miałem okazję jeździć chyba wszystkimi typami pojazdów ciężarowych, od wywrotek i śmieciarek po dźwigi czy typowe zestawy międzynarodowe ciągnik + naczepa z plandeką. Zrobiłem po autostradach, "landówkach" czy placach budowy ładnych kilka tysięcy kilometrów, więc mam mniej więcej pojęcie, jak wygląda praca kierowcy ciężarówki z perspektywy drivera właśnie.

Zawód kierowcy zawodowego, szczególnie jeżdżącego "w międzynarodówce", nie należy do szczególnie łatwych. Przede wszystkim ze względu na konieczność przebywania w trasie po tydzień lub dwa z rzędu, spania w kabinie samochodu (która nie zawsze ma klimatyzację postojową) i tak dalej. Do tych wszystkich czynników związanych z czasem pracy, przebywaniem z dala od domu czy brakiem możliwości normalnego noclegu, dochodzą aspekty związane z silnymi emocjami, takimi jak stres spowodowany opóźnieniem w związku na przykład z korkami czy wypadkiem na drodze. Silny stres towarzyszy szczególnie tym kierowcom, którzy jeżdżą na tak zwanych "wahadłach", gdzie muszą być na załadunku czy rozładunku o konkretnej godzinie, prawie że co do minuty. Wtedy każde opóźnienie jest srogo karane i firma transportowa albo musi zapłacić karę umowną, albo nie dostanie pieniędzy za dany fracht. Tak się dzieje szczególnie w przypadku przewoźników obsługujących lotniska czy firmy kurierskie, gdzie czas i dyspozycyjność gra szczególną rolę.

poniedziałek, 22 lutego 2016

Poradnik, jak porównywać samochody

Poradnik, jak porównywać samochody. Blog Motodrama.

Wybór marki i modelu samochodu, którym będziemy jeździć przez kilka najbliższych lat jest trudny i niewdzięczny, a czasem niestety bywa zgubny. Niełatwo jest podejść do tematu z zimną głową, a na dodatek przeanalizować wszystkie "za" i "przeciw", nie włączając do tego procesu emocji, przekonań i stereotypów. W tym artykule przedstawiam poradnik, który pomoże usprawnić proces wyboru samochodu i sprawi go bardziej profesjonalnym.

Pracując w Volvo Trucks codziennie spotykam się z przedsiębiorcami z branży transportowej. Są to mniejsze lub większe firmy, a ich właściciele, którzy najczęściej są decydentami w sprawach zakupu ciągników czy naczep kierują się pewnymi ściśle określonymi kryteriami przy wyborze produktów, które przecież mają dla nich zarabiać pieniądze. Pewnie większość osób niezwiązanych bezpośrednio z branżą motoryzacyjną powie, że na sto procent każda firma transportowa dokładnie przelicza i chłodno analizuje każdy aspekt mający wpływ na zakup pojazdu. Czy tak jest? To zależy.

Z doświadczenia wiem, że można wyróżnić trzy główne grupy konsumentów, którzy kupują samochody (w moim przypadku ciężarowe). Pierwszych nazywam "excelowcami" albo "tabelkowcami", czyli są to firmy, do których na spotkanie czy negocjacje lepiej iść dobrze przygotowanym w dane techniczne, raporty spalania i analizy finansowe, bo inaczej nici z interesu. Druga grupa to tak zwani "tylko cena", czyli przedsiębiorcy, dla których nie liczą się takie wartości jak siła marki, jakość produktu, bezpieczeństwo, niskie zużycie paliwa czy dobry serwis. Żeby kupili, musi być tanio. Trzecią i ostatnią grupą są ambasadorzy marki, którzy wybiorą nasz produkt zawsze, choćby się waliło i paliło. To ludzie od lat czysto emocjonalnie przywiązani do marki, którzy kupują nie produkt, ale wartości i to, w co dana marka wierzy. Nie jest tajemnicą, że tych ostatnich marketingowcy i handlowcy lubią najbardziej. 

W tym artkule przedstawię Wam sposób, w jaki można przeprowadzić proces wyboru samochodu osobowego, na przykładzie wyżej omówionej grupy "tabelkowców". Bo tak naprawdę wybór osobówki niczym nie różni się od wyboru ciężarówki. No, może poza ceną i gabarytami. Zarówno prawa rynkowe, psychologii konsumenckiej jak i ekonomii w obu przypadkach funkcjonują tak samo. 

poniedziałek, 15 lutego 2016

Schab po szwedzku #4: Poradnik dla kupujących Saaba 9-3

Poradnik dla kupujących Saaba 9-3. Blog Motodrama.
Przyczajony schab na parkingu Volvo Truck Center w Pietrzykowicach

Saaba albo się kocha, albo nienawidzi. Schab to marka, która opanowała do perfekcji godzenie sprzeczności i nie ukrywajmy - felerów z doskonałościami. Szybkim i sklejonym naprędce przykładem niech będą boczki drzwi wykonane a'la Lublin 3 w połączeniu z fotelami o OGROMNEJ wygodzie. Są tak wygodne, że w trasie nastawiam sobie budzik co minutę żeby nie zasnąć. W końcu tyłki pilotów myśliwców musiały mieć luksus, a boczki i plastikowe uchwyty to tam... się dopracuje kiedyś. 

Dajmy spokój fotelom wypchanym futrem jednorożców i przejdźmy do konkretów. Każdy, kogo w jakiś sposób szwedzka marka Saab zwabiła na swoje podwórko musi wiedzieć, na co zwrócić uwagę szukając samochodu dla siebie. Musi być ogarnięty. Tak po prostu. Ogarniętość jest sprawą podstawową, acz niekiedy bagatelizowaną. 

Diesel czy benzyna?

Na pewno jednym z decydujących czynników przy wyborze modelu samochodu będzie odwieczna kwestia - ropniak czy benzyna. Jeśli chcecie mojej rady, to podpowiem, że to zależy. Jeśli polujecie na Saaba 9-3 II generacji, czyli takiego jak mój, to musicie przyjąć do wiadomości dwie sprawy - jeśli benzyna, to tylko 2.0 turbo o mocy 210 KM, a jeśli diesel to tylko 1.9 TID o mocy 150 KM (chyba, że poliftowy i podwójnie uturbiony 1.9 TTID o mocy 180 KM). To osąd mocno subiektywny, ale mający swe źródło i przełożenie w praktyce. A tak bardziej na luzie, to nie warto kupować schaba z silnikiem benzynowym 1.8 czy diesla 1.9 o mocy 120 KM, bo tylko będziemy poirytowani faktem przyspieszania porównywalnego do wozu drabiniastego. A wyprzedzając dwie ciężarówki pod rząd będziemy czekać na Wielkanoc.

sobota, 13 lutego 2016

Poradnik, jak przygotować samochód na wiosnę

Poradnik, jak przygotować samochód na wiosnę. Blog Motodrama.


Zima to najbardziej niewdzięczna pora roku dla naszych samochodów. Auta są narażone na wszędobylską wilgoć, przeklętą sól drogową oraz dziury i wyboje, które przy okazji roztopów dwoją się i troją na naszych drogach. Początek wiosny jest zatem najlepszym czasem na przygotowanie samochodu do jazdy. W tym artykule przedstawiam 10 podstawowych czynności, które każdy posiadacz samochodu powinien wykonać przed rozpoczęciem sezonu.

Często lubię wracać do motoryzacyjnych historii, które sprzedało mi wielu znajomych automobilistów. Szczególnie ci ludzie starszej daty, którzy przez całe życie byli związani zawodowo z motoryzacją mają w pamięci nieprzebrane pokłady opowieści o tym, jak do było dawniej z serwisowaniem czy kupowaniem samochodów. I w ogóle nie było tak kolorowo jak dziś, chociażby z dostępnością części zamiennych. 

Jakiś czas temu spotkałem u mnie w serwisie Volvo jednego gościa, który przez dwadzieścia lat jeździł jednym samochodem. Wiem, że teraz wielu z Was zrobi wielkie oczy. Ja pewnie też zrobiłem. Owy gość śmigał przez prawie ćwierć wieku poczciwym, benzynowym Oplem Kadettem. Kupił go we wrocławskim peweksie za pieniądze, które ciężko zarobił w reichu. Tak mnie zainteresowała historia tego samochodu, że starałem się wyciągnąć od tego człowieka jak najwięcej informacji. Jak to zrobił, że poczciwy Kadett wytrzymał tyle lat i co ciekawe, nie trafił na złom tylko jeździł jeszcze do dwa tysiące któregoś roku?

poniedziałek, 8 lutego 2016

Po co nam właściwie auto? Czyli rola samochodu w społeczeństwie

Rola samochodu w społeczeństwie. Styl życia. Blog Motodrama.

Pozwala się przemieszczać. Jest narzędziem pracy i służy do rozrywki. W pewnym momencie stał się jednym z najważniejszych elementów kształtujący nasz krajobraz i relacje społeczne, stając się sposobem na wyrażanie siebie i kreowanie stylu życia. Samochód. O nim będzie dziś mowa.

W dzisiejszym artykule będzie o motoryzacji, ale nie do końca. Postaram się skupić na aspekcie samochodu funkcjonującego w zbiorowej świadomości Polaków (i nie tylko), jego wpływie na kulturę i społeczeństwo, wygląd miast oraz style życia, które często determinuje albo z nich wynika. To moim zdaniem bardzo interesujący temat, który zgłębiam od jakiegoś czasu, prowadząc na co dzień obserwacje w moim otoczeniu i czytając raporty z badań konsumenckich i socjologicznych na temat wyborów Polaków w dziedzinie motoryzacji właśnie. 

Kultura motoryzacyjna

W naszym kraju mamy bardzo nisko rozwiniętą kulturę motoryzacyjną. Proszę nie zrozumieć mnie źle, to nie jest zarzut. Chodzi mi tu bardziej o uwarunkowania historyczne i liczby, które wyraźnie pokazują jak bardzo odstajemy od innych krajów, podobnych do nas kulturowo. Dla zobrazowania idei: w 2014 roku statystycznie w Polsce na 1000 mieszkańców przypadało 599 samochodów, zaś zaraz po transformacji w 1990 roku na 1000 mieszkańców przypadało 138 pojazdów (dane GUS). To ogromny przeskok, w dużej części związany z otwarciem granic i sprowadzanie na potęgę pojazdów używanych głównie z Niemiec (ponad milion sztuk rocznie!), w czym jesteśmy numerem jeden na świecie.

czwartek, 4 lutego 2016

Piękne lata 90. w motoryzacji, czyli Mercedes-Benz W210

Mercedes-Benz W210. Blog Motodrama.

Lata 90. w przemyśle motoryzacyjnym to była piękna epoka. Marki samochodowe nie bały się na każdym kroku gniewu ekologów, a samochody projektowano dla ludzi. Przeciwnie do obecnej sytuacji, gdzie samochody produkuje się pod dyktando paneuropejskich widzimisię i bynajmniej, nie dla kierowców. Od gamy silników zaczynając, po jakość wykonania kończąc.

Z rozrzewnieniem wspominam mojego Mietonga, którego sprzedałem jakieś pół roku temu. Mercedes-Benz W210, popularnie zwany okularem. To była wspaniała maszyna, o niesamowitym poziomie wykończenia wnętrza i wygodzie podróżowania. Niestety, wolnossący ropniak o pojemności 2.2 litra sprawiał, że ta prawie dwutonowa kobyła miała dynamikę worka ziemniaków. Jednak nie o to w Mietongu chodziło. To był klasyczny dyliżans. Automobil, którym się powozi. Nie jeździ, a właśnie powozi. Najpoważniejszą dolegliwością dwieściedziesiątek była rdza, która lubiła chrupać nadwozia, szczególnie w okolicach progów, nadkoli i tylnej klapy. Mój egzemplarz był zdaje się wyjątkowy, bo nie miałem ani jednego ogniska rdzy, nawet w zawieszeniu. Była to zasługa poprzednich dwudziestu właścicieli, którzy o ten samochód dbali. Niemiec trzymał pod kocem i jeździł tylko na ryby, a Polak trzymał w garażu. 

Niestety, E Klasa o oznaczeniu W210 nie pobiła ani popularnością, ani bezawaryjnością Balerona, czyli poczciwej W124, ulubieńca taksówkarzy. Baleron był jeden i tego sukcesu nie da się niestety powtórzyć. Dziś dobre sztuki można trafić na aukcjach za niebagatelne kwoty. Baleron w stanie "normalnym" to wydatek spokojnie 15 tysięcy złotych. Warto, bo to prawdopodobnie jeden z ostatnich samochodów, w których nie ma co się zepsuć.

środa, 3 lutego 2016

Quo vadis, motoryzacyjo?

BMW 2 Active Tourer. Blog Motodrama.

Dokąd zmierzasz, motoryzacjo? Zadaję sobie to pytanie od jakiegoś czasu, jednak nie widzę na horyzoncie żadnej sensownej odpowiedzi. Tendencja do popadania w skrajności i wypełniania każdej, bezsensownej z automobilowego punktu widzenia, niszy każde się zastanowić nad kierunkiem, w którym zmierzają marki motoryzacyjne.

Podzielę się z Wami szokiem motoryzacyjno-kulturowo-wstrząsającym, jakiego niedawno doznałem. Kilka miesięcy temu, jadąc rano wschodnią obwodnicą Wrocławia do pracy, moją uwagę przykuł dziwny Golf Plus. Albo Toyota Verso? Kurde, coś tu nie gra. Owa fura mijała mnie z naprzeciwka, więc nie miałem czasu dobrze się przyjrzeć. Ale przód to BMW - jak bum cykcyk. Ringi na miejscu, agresywny dziób, tylko dupa jakaś szeroka i bryła przypominająca stodołę. Myślę sobie okej, pewnie jakiś Cytryn czy inny Gumiak przerzucili pas przedni od bitej "piątki" do Golfiacza i wyszedł taki koszmarek. 

Koszmarek okazał się prawdziwy. Parę dni później gdzieś w odmętach internetów zobaczyłem zdjęcia TEGO BMW z taksówkowymi kogutami na dachu, oklejonego w barwach jakiejś stołecznej korporacji. BMW na złotówie - okej, zdarza się. Można przebaczyć. Chociaż to agroturystyka i powinno grozić z urzędu pracami społecznymi - okej.

wtorek, 2 lutego 2016

Schab po Szwedzku #3: Fundusz rozruchowy

Saab 9-3. Blog Motodrama.
Przyczajony Schab na parkingu w świątyni konsumpcji. Ładny róż tych filarów, nie powiem.

Na co należy się przygotować, kupując używany samochód? Gdzie patrzeć i na co zwracać uwagę, robiąc przegląd przed zakupem pojazdu? Na przykładzie Schaba radzę, w jaki sposób powinniśmy myśleć o wymianie samochodu, aby później nie było rozczarowań i pretensji, niestety do samego siebie.

Pamiętnego, czerwcowego wieczoru, kiedy przywieźliśmy Schaba pod dom i emocje nieco opadły, trzeba było się zabrać do roboty. Przed zakupem samochodu pojechaliśmy z gościem na okręgową stację kontroli pojazdów, żeby zobaczyć, czy coś czasem Schaba nie boli. Więc były rolki i szarpaki, sprawdzenie hamulców i amortyzatorów, kontrola spalin, wpięcie się w gniazdo OBD i kontrola błędów. Auto podstawową kontrolę przeszło bez problemu, wynik oceniłbym na 4+. Weszliśmy z diagnostą pod auto i co ciekawe, poprzedni właściciel bardzo fajnie zadbał o ochronę antykorozyjną podwozia. Wszystko było elegancko zabezpieczone masą bitumiczną. Przewody zdrowe, układ wydechowy bez korozji, silnik suchy i niemyty - w ogóle auto było dość uwalone, co mojej opinii tylko przydało sprzedającemu wiarygodności, bo nie starał się ko na siłę "wyplakować" i pokazać wylizanego. 

niedziela, 31 stycznia 2016

Podstawowa lekcja jazdy ekonomicznej

Jazda bezpieczna i ekonomiczna. Blog Motodrama.

W branży transportowej firmy, które posiadają w swojej flocie po kilkadziesiąt lub nawet kilkaset pojazdów ciężarowych doskonale zdają sobie sprawę z faktu, że największą część ich budżetów zajmują wydatki na paliwo. Firmy, których właściciele i menadżerowie są świadomi prowadzonego biznesu bardzo dobrze wiedzą. w jaki sposób niewielkim kosztem przyczynić się do zmniejszenia kosztów właśnie. 


Ich uwaga skupia się na kierowcy, czyli najważniejszym elemencie całej układanki transportowo-ekonomicznej. Tak naprawdę nie ważne, jaką markę czy typ pojazdu wybierzemy - nie przyniesie on nam oczekiwanych zysków, jeśli za kierownicą posadzimy gamonia. Na szczęście nie żyjemy jeszcze na świecie, gdzie transport wykonują pojazdy autonomiczne, więc to czynnik ludzki jest najważniejszy w całym procesie.

Przedsiębiorstwa posiadające duże floty pojazdów, które prowadzą biznes w sposób profesjonalny i daleko im do pospolitego, polskiego "druciarstwa", wiedzą ile konkretnie mogą zaoszczędzić w skali roku tylko na paliwie.

środa, 27 stycznia 2016

Schab po Szwedzku #2: motoryzacja zimnej Północy

SAAB 9-3. Blog motodrama.

Znacie to uczucie. Pojawia się w czasie poszukiwań nowego samochodu. Jesteście na świeżo po rozstaniu z poprzednią furą, jeszcze nie skończyliście jej opłakiwać i pluć sobie w brodę, że oto teraz jakiś Michał będzie się nią rozbijał. A tu trza szukać kolejnej drugiej połówki. To jeden z najtrudniejszych okresów w życiu każdego człowieka. Nie śpisz. Nie jesz. Allegro rozpalone do czerwoności. W zakładkach pootwierane milijardy ogłoszeń i forów z milijardami ekspertów. Po pierwszym tygodniu poszukiwań zachodzi poważne ryzyko uszczerbku na zdrowiu psychicznym - przez ostatnie dni obejrzałeś setki beemek, toyod czy innych cytroenów i budząc się rano wydaje ci się, że jesteś batatem. Tak bywa, nie ma żartów.


Dobrze, koniec tej smętnej, rozruchowej gadki, choć wiele w niej prawdy. Niestety.

Jedną z najgorszych rzeczy w życiu, które mogą nam się przydarzyć, to najpierw sprzedać poprzednie auto i z ciśnieniem szukać kolejnego. Szansa na trafienie KASZTANA matematycznie jest prawie gwarantowana. Gorsze może być tylko to, jak nam kanapka z nutellą spadnie posmarowanym na dywan.

Poziom podniecenia i ekscytacji jest niebezpiecznie wysoki. Nie kontrolujemy swoich decyzji zakupowych, i co poniektórzy kupiliby skorodowaną Nubirę tylko dlatego, że handlarz-magik powiedział, że stał obok niej Niki Lauda. Dlatego tak ważne jest, aby zawsze na oględziny zabierać kogoś ekstra. Kogoś z zimną głową. Może to być przysłowiowy szwagier, może to być ojciec albo kumpel, który był kiedyś w samochodówce. Ogólnie chodzi o osobę-przewodnika, która uchroni nas przed "bad tripem", w porę wyleje na nas wiadro zimnej wody albo strzeli w papę i powie "Michał gamoniu, wracamy do domu".

niedziela, 24 stycznia 2016

Dlaczego kocham Fiata Multipla?


Fiat Multipla na Motodrama Blog

Bardzo ciężko jest jednoznacznie nakreślić granice piękna i estetyki, szczególnie jeśli mamy do czynienia ze sztuką użytkową, a do takiej z pewnością zalicza się motoryzacja, a uściślając - projektowanie nadwozi samochodowych. Wielu praktyków designu próbowało zamknąć w teoretyczne ramy kwestię "piękna". Jak wiemy, obiektywizm mimo, że o nim mówimy - nie istnieje. Tak więc mając problem w postaci braku obiektywnej oceny sprawy, musimy zdać się na wykładnię piękna którejś ze szkół designu. Ja osobiście skłaniam się ku szkole i nurtowi funkcjonalizmu, mającym swe korzenie w modernizmie (polecam bliższe zapoznanie się z takimi gośćmi jak Le Corbusier czy van der Rohe, a od strony teoretycznej Dejana Sudjica, choć to wstyd ich nie znać).

Postanowiłem wziąć na warsztat obiekt drwin i żartów światka motoryzacyjnego, czyli Fiata Multipla. Samochód produkowany przez włoski koncern od 1998 roku bardzo szybko stał się komunikacyjnym totemem, wokół którego do dziś toczy się wiele dyskusji, i który gęsto obrósł najróżniejszymi stereotypami. Multipla stała się również swojego rodzaju synonimem brzydoty, w kontekście nadwozi samochodowych, czy wręcz inwektywą - "jak nie będziesz grzeczny, to kupię ci Multiplę".

czwartek, 21 stycznia 2016

Ile powinien kosztować samochód?

Nie odkryję przed Wami Ameryki mówiąc, że samochód jest jednym z najbardziej wyrazistych sposobów na wyrażenie siebie w społeczeństwie, odróżnienie się od innych czy zaznaczenie własnej osobowości i stylu życia. Warto jednak na początku tego artykułu usystematyzować sobie pewnie kwestie związane z samochodem postrzeganym nie tylko jako maszyna, ale raczej jako obiekt i narzędzie komunikacyjne. Jako konsumenci wybierając markę i model samochodu kierujemy się bardzo ściśle określonymi kryteriami, których jednak w znakomitej większości nie jesteśmy świadomi. (Prawie)wszystko dzieje się z tyłu naszej głowy.


Jakiś czas temu rozmawiałem z dobrym znajomym na temat zakupu samochodu. Ów znajomy rozgląda się za pojazdem używanym. Niby nic w tym dziwnego. Jednak nieco szokująca dla mnie była pierwsza informacja, pierwsze kryterium które postawił odnośnie zakupu:

- Pomóż mi poszukać samochodu. Takiego za trzydzieści tysięcy.

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Schab po Szwedzku #1: Prolog

SAAB 9-3 na Motodrama Blog

Z cyklami wszelkiej maści jak i ze schabami bywa tak, że się sprawdzają i bywają dobre. Schaby ponadto bywają smaczne, a cykle ciekawe. Postanowiłem więc sprytnie połączyć te dwie delikatne sprawy i w taki oto sposób powstał cykl na blogu Motodrama, którym będę zamęczał Was raz w tygodniu.


Role w całym zamieszaniu są raczej proste do odgadnięcia, jednak dla jasności tematu przybliżę: tytułowy "Schab po Szwedzku", czyli bohater tragiczny to mój samochód, o którego motoryzacyjnym życiu, pasjach oraz wybrykach będę Was informował. Cykl zaś jest cyklem, który będzie zbierał i porządkował wszystkie historie odnośnie Schaba i co ważne - nadawał im zbiorczy tytuł i charakter. Zakładam (i obliguję się jednocześnie), że kolejne teksty w cyklu będą pojawiały się na blogu raz w tygodniu, w poniedziałki. No, to teraz nie ma, że boli.

czwartek, 14 stycznia 2016

Ile naprawdę kosztuje Twój samochód?



Ile naprawdę kosztuje nas samochód, czyli czego możemy nauczyć się od kolegów z branży transportowej. W tym artykule postaram się zrobić szybką lekcję domowej "ekonomii motoryzacyjnej", która z pewnością okaże się pomocna dla każdego, kto posiada własny samochód oraz każdego, komu zależy na poznaniu kosztów utrzymania pojazdu oraz ich optymalizacji w domowym budżecie. 

Nie tylko paliwo

Duże firmy transportowe, których floty liczą po kilkadziesiąt i więcej zestawów pojazdów ciężarowych, mają do perfekcji opracowany system dokładnego obliczania kosztów działalności. Oczywiście, każda organizacja ma indywidualne metody, jednak zawsze mają one na celu jedno - optymalizację i ograniczenie kosztów. Jest jedno "ale" - nie ograniczymy kosztów, jeśli nie będziemy ich znali. A jak mawiali najstarsi górale - wroga należy poznać :)

wtorek, 12 stycznia 2016

Synu, dlaczego nie Passat?!


Tytuł posta z założenia miał być delikatnie zaczepno-prowokacyjny. Nie mam oczywiście na celu zdenerwowania właścicieli Volkswagenów, choć do Passata jako obiektu komunikacyjnego czy stereotypu w Polsce mam "specjalny" stosunek, ale to zupełnie inna para kaloszy.

Podczas zeszłorocznych Świąt Bożego Narodzenia wśród zebranych przy stole wujów, kuzynów i znajomych wywiązała się klasyczna rozmowa na temat motoryzacji. Po polityce i piłce kopanej przyszedł czas na temat wyczekiwany przez niektórych z niekrytą niecierpliwością. Kiedy "zaczęło się" miałem z tyłu głowy kilka sformułowań, o których wiedziałem, że muszą paść przy okazji owej dyskusji. To bardzo tożsame dla naszego kręgu kulturowo-motoryzacyjnego stereotypy i wzorce, którymi niech będą rzeczony wcześniej Passat, gama silników TDI, Francuzy są be i tak dalej.

piątek, 8 stycznia 2016

Bezpieczna jazda zaczyna się na parkingu



Bezpieczna jazda zaczyna się na parkingu. Ba, powiedziałbym więcej. Bezpieczna jazda zaczyna się w naszej głowie.

Jakieś dziesięć lat temu, kiedy uczyłem się gry na gitarze chciałem od razu grać tak szybko i tak dokładnie jak moi idole Hendrix czy Clapton. Niestety albo i na szczęście moje początkowe zapędy zostały ostudzone przez podstawy, bez których nie da się ruszyć z miejsca, czyli żmudne ćwiczenie akordów i poznanie instrumentu jako takiego. Minęło dobrych kilka miesięcy, zanim mogłem powiedzieć, że "cokolwiek potrafię zagrać".

Skąd ta muzyczna dygresja? Bo w motoryzacji jest podobnie. Niemożliwością jest prowadzenie samochodu w sposób pewny, płynny i bezpieczny, jeśli wcześniej nie zgłębiliśmy podstaw tematu.

Bardzo ubolewam nad faktem, iż bardzo wielu młodych kierowców po otrzymaniu dokumentu na prawo jazdy sądzi, że potrafi prowadzić samochód. Owszem, potrafią jechać do przodu. Potrafią prowadzić nawet szybko i robią to z chęcią. Ale do czasu sytuacji awaryjnej. A sytuacją awaryjną nie musi być koniecznie wystrzał opony na autostradzie czy ciężarówka, która nagle zmienia pas ruchu i pędzi wprost na nas. Na drodze zdarzają się o wiele bardziej prozaiczne historie, na wypadek których trzeba zachować zimną krew i mieć przetrenowane manewry. To może być piłka, która wypadnie nam przed auto, kiedy jedziemy osiedlową drogą. To może być rowerzysta, który omijając dziurę na poboczu zjedzie nam przed maskę (BTW pamiętajcie o obowiązkowym, co najmniej półtorametrowym odstępie od rowerzystów!).

wtorek, 5 stycznia 2016

Nie tylko prędkość, czyli moto-edukacja przede wszystkim


Nie lubię statystyki. Kiedyś bardzo spodobało mi się jedno określenie, które usłyszałem od mojego wykładowcy z prawa - "Statystyka jest jak bikini. Pokazuje to, co istotne, a zakrywa to, co interesujące".

Jednak siłą rzeczy w swojej codziennej pracy zawodowej jak i przy okazji różnych projektów czasem muszę posługiwać się statystyką, bo ułatwia ona obranie odpowiedniego kąta patrzenia na pewne sprawy i pomaga w analizie sytuacji.

Ostatnio znalazłem na stronie polskiej Policji bardzo rzetelnie przygotowany raport na temat wypadków na polskich drogach w 2014 roku (zachęcam do pobrania tutaj). Poza tym, że raport wizualnie wypada bardzo dobrze i wszystkie wykresy analizuje się bez wysiłku, to w warstwie merytorycznej statystyka ta świetnie obrazuje i tłumaczy główne przyczyny zdarzeń drogowych jak i najczęstsze okoliczności. Brzmi banalnie, ale naprawdę warto poświęcić godzinę na przeczytanie tego raportu i zastanowienie się, dlaczego aż tylu pieszych i kierowców ginie na drogach i jak my jako uczestnicy ruchu możemy zadbać i bezpieczeństwo własne i innych.

Oczywiście, na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi.

poniedziałek, 23 listopada 2015

Motoryzacyjny mit narodowy nr 1

fot. Freddy Fabris

Powyższe zdjęcie autorstwa Freddy'ego Fabrisa składa hołd renesansowemu mistrzowi pędzla Rembrandtowi, parafrazując jego działo "Lekcja anatomii doktora Tulpa". Jednocześnie fotografia ta świetnie obrazuje zjawisko, które nazywam "uniwersytetem parkingowym" tudzież rozmowami szwagrów o legendarnym JEDEN-DZIEWIĘĆ-TEDEI.

A teraz na poważnie. Od kilku lat intensywnie obserwuję motoryzacyjny trend, który dzieje się w Polsce w "dziale" pojazdów używanych. Otóż nie wiedzieć skąd w narodzie zrodziło się przekonanie, że używany samochód nie może mieć więcej na liczniku przebiegu niż 200 tysięcy kilometrów. Specjalnie napisałem mieć na liczniku, zamiast mieć przejechane, bo te dwie rzeczy niekiedy niewiele mają ze sobą cokolwiek wspólnego.

środa, 4 listopada 2015

Polska kultura techniczna


Kto z nas nie chciałby rozsiąść się w hiperwygodnym fotelu nowego Mercedesa klasy S jak model na zdjęciu powyżej? Kto nie chciałby jeździć samochodem szybkim, bezpiecznym i niezawodnym, a do tego eleganckim, klasycznym i zwracającym uwagę przechodniów? Zaryzykuję stwierdzenie, że każdy by chciał. Chociaż raz.

Choroba na którą cierpię od kiedy pamiętam, podobnie jak i część z Was, zwana motoryzacją daje pewną przewagę nad sporą większością ludzi, którzy na co dzień podróżują swoimi samochodami. Otóż oprócz zwykłego zainteresowania motoryzacją, lubię też czasem zrobić coś przy swoim samochodzie samemu. Czasem coś przeczytam o historii motoryzacji, o nowych rozwiązaniach technicznych czy obejrzę filmik instruktażowy w stylu HOWTO? po prostu żeby wiedzieć