Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przygotowanie do jazdy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przygotowanie do jazdy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 lutego 2016

Poradnik, jak przygotować samochód na wiosnę

Poradnik, jak przygotować samochód na wiosnę. Blog Motodrama.


Zima to najbardziej niewdzięczna pora roku dla naszych samochodów. Auta są narażone na wszędobylską wilgoć, przeklętą sól drogową oraz dziury i wyboje, które przy okazji roztopów dwoją się i troją na naszych drogach. Początek wiosny jest zatem najlepszym czasem na przygotowanie samochodu do jazdy. W tym artykule przedstawiam 10 podstawowych czynności, które każdy posiadacz samochodu powinien wykonać przed rozpoczęciem sezonu.

Często lubię wracać do motoryzacyjnych historii, które sprzedało mi wielu znajomych automobilistów. Szczególnie ci ludzie starszej daty, którzy przez całe życie byli związani zawodowo z motoryzacją mają w pamięci nieprzebrane pokłady opowieści o tym, jak do było dawniej z serwisowaniem czy kupowaniem samochodów. I w ogóle nie było tak kolorowo jak dziś, chociażby z dostępnością części zamiennych. 

Jakiś czas temu spotkałem u mnie w serwisie Volvo jednego gościa, który przez dwadzieścia lat jeździł jednym samochodem. Wiem, że teraz wielu z Was zrobi wielkie oczy. Ja pewnie też zrobiłem. Owy gość śmigał przez prawie ćwierć wieku poczciwym, benzynowym Oplem Kadettem. Kupił go we wrocławskim peweksie za pieniądze, które ciężko zarobił w reichu. Tak mnie zainteresowała historia tego samochodu, że starałem się wyciągnąć od tego człowieka jak najwięcej informacji. Jak to zrobił, że poczciwy Kadett wytrzymał tyle lat i co ciekawe, nie trafił na złom tylko jeździł jeszcze do dwa tysiące któregoś roku?

piątek, 8 stycznia 2016

Bezpieczna jazda zaczyna się na parkingu



Bezpieczna jazda zaczyna się na parkingu. Ba, powiedziałbym więcej. Bezpieczna jazda zaczyna się w naszej głowie.

Jakieś dziesięć lat temu, kiedy uczyłem się gry na gitarze chciałem od razu grać tak szybko i tak dokładnie jak moi idole Hendrix czy Clapton. Niestety albo i na szczęście moje początkowe zapędy zostały ostudzone przez podstawy, bez których nie da się ruszyć z miejsca, czyli żmudne ćwiczenie akordów i poznanie instrumentu jako takiego. Minęło dobrych kilka miesięcy, zanim mogłem powiedzieć, że "cokolwiek potrafię zagrać".

Skąd ta muzyczna dygresja? Bo w motoryzacji jest podobnie. Niemożliwością jest prowadzenie samochodu w sposób pewny, płynny i bezpieczny, jeśli wcześniej nie zgłębiliśmy podstaw tematu.

Bardzo ubolewam nad faktem, iż bardzo wielu młodych kierowców po otrzymaniu dokumentu na prawo jazdy sądzi, że potrafi prowadzić samochód. Owszem, potrafią jechać do przodu. Potrafią prowadzić nawet szybko i robią to z chęcią. Ale do czasu sytuacji awaryjnej. A sytuacją awaryjną nie musi być koniecznie wystrzał opony na autostradzie czy ciężarówka, która nagle zmienia pas ruchu i pędzi wprost na nas. Na drodze zdarzają się o wiele bardziej prozaiczne historie, na wypadek których trzeba zachować zimną krew i mieć przetrenowane manewry. To może być piłka, która wypadnie nam przed auto, kiedy jedziemy osiedlową drogą. To może być rowerzysta, który omijając dziurę na poboczu zjedzie nam przed maskę (BTW pamiętajcie o obowiązkowym, co najmniej półtorametrowym odstępie od rowerzystów!).