Pokazywanie postów oznaczonych etykietą schab po szwedzku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą schab po szwedzku. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 lutego 2016

Schab po szwedzku #4: Poradnik dla kupujących Saaba 9-3

Poradnik dla kupujących Saaba 9-3. Blog Motodrama.
Przyczajony schab na parkingu Volvo Truck Center w Pietrzykowicach

Saaba albo się kocha, albo nienawidzi. Schab to marka, która opanowała do perfekcji godzenie sprzeczności i nie ukrywajmy - felerów z doskonałościami. Szybkim i sklejonym naprędce przykładem niech będą boczki drzwi wykonane a'la Lublin 3 w połączeniu z fotelami o OGROMNEJ wygodzie. Są tak wygodne, że w trasie nastawiam sobie budzik co minutę żeby nie zasnąć. W końcu tyłki pilotów myśliwców musiały mieć luksus, a boczki i plastikowe uchwyty to tam... się dopracuje kiedyś. 

Dajmy spokój fotelom wypchanym futrem jednorożców i przejdźmy do konkretów. Każdy, kogo w jakiś sposób szwedzka marka Saab zwabiła na swoje podwórko musi wiedzieć, na co zwrócić uwagę szukając samochodu dla siebie. Musi być ogarnięty. Tak po prostu. Ogarniętość jest sprawą podstawową, acz niekiedy bagatelizowaną. 

Diesel czy benzyna?

Na pewno jednym z decydujących czynników przy wyborze modelu samochodu będzie odwieczna kwestia - ropniak czy benzyna. Jeśli chcecie mojej rady, to podpowiem, że to zależy. Jeśli polujecie na Saaba 9-3 II generacji, czyli takiego jak mój, to musicie przyjąć do wiadomości dwie sprawy - jeśli benzyna, to tylko 2.0 turbo o mocy 210 KM, a jeśli diesel to tylko 1.9 TID o mocy 150 KM (chyba, że poliftowy i podwójnie uturbiony 1.9 TTID o mocy 180 KM). To osąd mocno subiektywny, ale mający swe źródło i przełożenie w praktyce. A tak bardziej na luzie, to nie warto kupować schaba z silnikiem benzynowym 1.8 czy diesla 1.9 o mocy 120 KM, bo tylko będziemy poirytowani faktem przyspieszania porównywalnego do wozu drabiniastego. A wyprzedzając dwie ciężarówki pod rząd będziemy czekać na Wielkanoc.

wtorek, 2 lutego 2016

Schab po Szwedzku #3: Fundusz rozruchowy

Saab 9-3. Blog Motodrama.
Przyczajony Schab na parkingu w świątyni konsumpcji. Ładny róż tych filarów, nie powiem.

Na co należy się przygotować, kupując używany samochód? Gdzie patrzeć i na co zwracać uwagę, robiąc przegląd przed zakupem pojazdu? Na przykładzie Schaba radzę, w jaki sposób powinniśmy myśleć o wymianie samochodu, aby później nie było rozczarowań i pretensji, niestety do samego siebie.

Pamiętnego, czerwcowego wieczoru, kiedy przywieźliśmy Schaba pod dom i emocje nieco opadły, trzeba było się zabrać do roboty. Przed zakupem samochodu pojechaliśmy z gościem na okręgową stację kontroli pojazdów, żeby zobaczyć, czy coś czasem Schaba nie boli. Więc były rolki i szarpaki, sprawdzenie hamulców i amortyzatorów, kontrola spalin, wpięcie się w gniazdo OBD i kontrola błędów. Auto podstawową kontrolę przeszło bez problemu, wynik oceniłbym na 4+. Weszliśmy z diagnostą pod auto i co ciekawe, poprzedni właściciel bardzo fajnie zadbał o ochronę antykorozyjną podwozia. Wszystko było elegancko zabezpieczone masą bitumiczną. Przewody zdrowe, układ wydechowy bez korozji, silnik suchy i niemyty - w ogóle auto było dość uwalone, co mojej opinii tylko przydało sprzedającemu wiarygodności, bo nie starał się ko na siłę "wyplakować" i pokazać wylizanego. 

środa, 27 stycznia 2016

Schab po Szwedzku #2: motoryzacja zimnej Północy

SAAB 9-3. Blog motodrama.

Znacie to uczucie. Pojawia się w czasie poszukiwań nowego samochodu. Jesteście na świeżo po rozstaniu z poprzednią furą, jeszcze nie skończyliście jej opłakiwać i pluć sobie w brodę, że oto teraz jakiś Michał będzie się nią rozbijał. A tu trza szukać kolejnej drugiej połówki. To jeden z najtrudniejszych okresów w życiu każdego człowieka. Nie śpisz. Nie jesz. Allegro rozpalone do czerwoności. W zakładkach pootwierane milijardy ogłoszeń i forów z milijardami ekspertów. Po pierwszym tygodniu poszukiwań zachodzi poważne ryzyko uszczerbku na zdrowiu psychicznym - przez ostatnie dni obejrzałeś setki beemek, toyod czy innych cytroenów i budząc się rano wydaje ci się, że jesteś batatem. Tak bywa, nie ma żartów.


Dobrze, koniec tej smętnej, rozruchowej gadki, choć wiele w niej prawdy. Niestety.

Jedną z najgorszych rzeczy w życiu, które mogą nam się przydarzyć, to najpierw sprzedać poprzednie auto i z ciśnieniem szukać kolejnego. Szansa na trafienie KASZTANA matematycznie jest prawie gwarantowana. Gorsze może być tylko to, jak nam kanapka z nutellą spadnie posmarowanym na dywan.

Poziom podniecenia i ekscytacji jest niebezpiecznie wysoki. Nie kontrolujemy swoich decyzji zakupowych, i co poniektórzy kupiliby skorodowaną Nubirę tylko dlatego, że handlarz-magik powiedział, że stał obok niej Niki Lauda. Dlatego tak ważne jest, aby zawsze na oględziny zabierać kogoś ekstra. Kogoś z zimną głową. Może to być przysłowiowy szwagier, może to być ojciec albo kumpel, który był kiedyś w samochodówce. Ogólnie chodzi o osobę-przewodnika, która uchroni nas przed "bad tripem", w porę wyleje na nas wiadro zimnej wody albo strzeli w papę i powie "Michał gamoniu, wracamy do domu".

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Schab po Szwedzku #1: Prolog

SAAB 9-3 na Motodrama Blog

Z cyklami wszelkiej maści jak i ze schabami bywa tak, że się sprawdzają i bywają dobre. Schaby ponadto bywają smaczne, a cykle ciekawe. Postanowiłem więc sprytnie połączyć te dwie delikatne sprawy i w taki oto sposób powstał cykl na blogu Motodrama, którym będę zamęczał Was raz w tygodniu.


Role w całym zamieszaniu są raczej proste do odgadnięcia, jednak dla jasności tematu przybliżę: tytułowy "Schab po Szwedzku", czyli bohater tragiczny to mój samochód, o którego motoryzacyjnym życiu, pasjach oraz wybrykach będę Was informował. Cykl zaś jest cyklem, który będzie zbierał i porządkował wszystkie historie odnośnie Schaba i co ważne - nadawał im zbiorczy tytuł i charakter. Zakładam (i obliguję się jednocześnie), że kolejne teksty w cyklu będą pojawiały się na blogu raz w tygodniu, w poniedziałki. No, to teraz nie ma, że boli.